Miasta zaciągają inwestycyjny hamulec
Lokalne władze, planując
przyszłoroczne budżety, radykalnie tną
wydatki. Do połowy listopada samorządy
muszą przedstawić projekty przyszłorocznych
budżetów. Prace już trwają, jednak ten
rok jest wyjątkowo trudny – skończyła
się poprzednia unijna siedmiolatka (2007–2013),
a ta na lata 2014–2020 jeszcze na dobre się
nie rozkręciła. Miasta nie wiedzą, ile
środków z Brukseli uda im się
zakontraktować w przyszłym roku i jak
szeroki będzie strumień tych pieniędzy.
Dlatego teraz wiele z nich – tłumacząc
się ostrożnością – radykalnie
przycina prognozowane kwoty.