Bąk: Sprane dżinsy od Toyoty
Parę dni temu moja żona
poprosiła, bym udał się z nią do sklepu
i ocenił, czy spodnie, które sobie
upatrzyła, są ładne. Nie były. W
zasadzie to mam wątpliwości, czy to w ogóle
były spodnie. Bardziej przypominały rodzinny
namiot – w każdej nogawce spokojnie
zmieściłyby się dwie osoby. Do uszycia
jednej pary kobiecych portek zużyto więcej
materiału niż do wyprodukowania spadochronów
dla całej 6 Brygady Powietrznodesantowej. A i tak
zabrakło go na dociągnięcie nogawek za
kostkę. Kończyły się w połowie
łydki.