Jak człowiek rodzi się w Polsce, to powinien mieć na plecach napisane Kunta Kinte [RECENZJA KSIĄŻKI "UROBIENI. REPORTAŻE O PRACY"]
Dla pracodawcy nie mam podmiotowości
człowieka. Mam robić, a nie myśleć. Od myślenia są tu inni. No i
wymyślili, że jak idę z wózkiem do magazynu, to nie mogę wrócić z
pustymi rękami, bo generuję straty. Czasem śmiejemy się, że będą nas
rozliczać, czy zbyt głęboko nie oddychamy, bo to przecież strata, nie?”.