Słowik: Kasta pokrzywdzona reprywatyzacją
Gdy słyszę wyjaśnienia sędziów w sprawie afery reprywatyzacyjnej, staje mi przed oczami Nikita Chruszczow. Po stłumieniu węgierskiego powstania z 1956 r. Chruszczow rzekł: „Nie doszłoby do tych wszystkich strasznych rzeczy, gdyby na czas rozstrzelano kilku pisarzy”. Z reprywatyzacyjną zawieruchą jest podobnie. Winne są media szukające sensacji, winni są urzędnicy, którzy nie chronili wystarczająco publicznego majątku, winni wreszcie są politycy, którzy nie uchwalili ustawy reprywatyzacyjnej. A sędziowie? Zdaniem ich samych – zupełnie bez winy. A jeśli fakty świadczą o czymś zgoła odmiennym? Tym gorzej dla faktów.