Bąk: Referendum? Idźcie na grzyby
Pozwolenie obywatelom, by to oni podejmowali
decyzje, nie jest złym pomysłem. Pod warunkiem
że wypowiadają się na temat tego, czy za
oszczędzone pieniądze gmina powinna wybudować
nowy chodnik, klub ze striptizem czy wychodek dla psów w
pobliskim parku. Pytanie ich o poważniejsze rzeczy,
takie jak system emerytalny, sposób finansowania partii
czy wiek, w jakim należy posyłać dzieci do
szkoły, jest zwyczajnie nieodpowiedzialne. 1/3 z 30 mln
uprawnionych do głosowania nie potrafi poprawnie
wskazać Polski na mapie świata, a kolejna 1/3 nie
wie nawet, co to mapa. Równie dobrze można by
zapytać wiewiórek, czy chcą, aby
wyciąć wszystkie brzozy i w ich miejscu
posadzić orzechy laskowe. Oczywistym jest, że
odpowiedzą „tak”. Bo myślą
egoistycznie – o sobie i o tym, co tu i teraz, a nie o
tym, że za 30 lat będą tak przeżarte,
że nie dadzą rady nawet wdrapać się jedna
na drugą, aby się rozmnażać.