Lewestam: Żydowski spisek korporacyjny
Wiele lat temu, gdy mój narzeczony dostał pierwszą pracę, osoba
z bliskiej rodziny – nie rzeknę, która, nazwijmy ją Wujenką – poszła do
przychodni w celu zaszczepienia się na grypę. Przebywała w niej godzinę,
a wyszedłszy stamtąd, natychmiast złapała taksówkę i kazała się wieźć
do mnie. Załomotała do drzwi. Wpadła do środka, od progu krzycząc „Twój
chłopak będzie gejem!” – i na poparcie tych słów w półobłędzie chwyciła
leżący na stole kolorowy krawat i podstawiła mi go triumfalnie pod nos.