Woś: Lewico, nie pchaj się liberałom na patelnię
Zaczęło się smażenie przystawki. Jej głównym składnikiem ma być
odradzająca się polska lewica. Najpierw brzuszek, potem plecki. Ani się
lewica obejrzy, jak zostanie spałaszowana. Tak jak jej poprzednicy.
Przeklęty dzień świstaka dla obozu progresywnego. Kto ją zje? Tu
niespodzianki nie ma. Na połknięcie lewicy ma ochotę syty obóz
liberalnego polskiego mieszczaństwa. Prawdziwi zwycięzcy nadwiślańskiej
transformacji i zwolennicy społecznego oraz ekonomicznego status quo.
Ci, którzy zapytani o poglądy na gospodarkę odpowiedzą: „takie normalne,
zdroworozsądkowe, wolnorynkowe”. Ci, którzy w minionym 27-leciu polską
lewicę najpierw obłaskawili, a potem kęs po kęsie pogryźli, przeżuli i
strawili.