Euro w Polsce: Skoro go unikamy, to tak jakbyśmy przyznawali, że nasza polityka nie jest specjalnie rozważna [OPINIA]
Może i kampania przed wyborami do Parlamentu
Europejskiego stała pod znakiem walki z pedofilią w Kościele i majątku
premiera Morawieckiego, ale nie zapominajmy, że w gruncie rzeczy nie
powinno chodzić o krajowe sprawy, ale o wymiar europejski. Na szczęście
pod tym względem politycy również stanęli na wysokości zadania –
przypomnieli sobie o istnieniu euro. Chodzi oczywiście nie (tylko) o
diety w Brukseli i Strasburgu, lecz przede wszystkim o unię
walutową. I o to, że nas w niej nie ma. To przypomnienie było na rękę
wszystkim, bo – jak się zdaje – pozwala na łatwe uporządkowanie
przedpola. Albo jesteś za euro, albo za złotym. Czyli albo nasz/ich,
albo ich/nasz. Proste?