Nie każdy pracownik musi wracać z urlopu na zawołanie
Pani Agnieszka pracuje w prywatnej firmie.
– Jestem zatrudniona raczej na podrzędnym
stanowisku, ale zajmuję się kwestiami
organizacyjnymi, odpowiadam za kontakt z różnymi
instytucjami. Na początku listopada wyjechałam na
urlop za granicę. Nie mam telefonu służbowego,
ale przełożony zna numer prywatnej komórki.
Podobno dzwonił podczas mojego wyjazdu, ale nawet nie
brałam ze sobą telefonu, bo i tak nie mam
wykupionego roamingu – rozmowy za granicą do
najtańszych nie należą. Po urlopie
wróciłam do pracy, a szef przywitał mnie
awanturą. Stwierdził, że powinien mnie
zwolnić, bo mam obowiązek odbierać telefon,
że podobno w pracy działo się coś, co
wymagało mojej obecności. Czy rzeczywiście
grożą mi jakieś konsekwencje – niepokoi
się czytelniczka