Sikora: Minister jest, NFZ jest, tylko pacjent jakiś niepotrzebny
To MY, PACJENCI, nie możemy dostać się do szpitala, czekamy miesiącami
na wizytę u specjalisty, diagnostykę czy płacimy z własnej kieszeni za
leki refundowane...”. Tak w liście do premiera Tuska piszą sfrustrowani
sytuacją w ochronie zdrowia chorzy. I domagają się białego szczytu. Czy
to nie ironia? Przecież w stolikach i podstolikach do tej pory gustowali
eksperci tudzież politycy. To, że sami chorzy wychodzą walczyć o swoje
prawa, to niepokojący sygnał. Oznacza, że stracili wiarę w zapowiadaną
od lat reformę. A osoby, które tracą nadzieję, mogą być niebezpieczne.