Szymaniak: Farma trolli nie gra roli
Nie wiem, czy notka biograficzna sędziego Łukasza
Piebiaka pojawiła się na Wikipedii przed wybuchem afery jego imienia,
czy istniała wcześniej. Podejrzewam jednak, że jej bohater spodziewał
się raczej znaleźć tam wzmiankę o nadzorowanej przez siebie reformie
postępowania cywilnego, która właśnie wchodzi w życie. Tymczasem ma
szanse zostać zapamiętany z tego, że koordynował akcję kompromitowania
kolegów sędziów. Nie dość, że szambo dzięki dziennikarzom portalu
Onet.pl się wylało, to jeszcze były już wiceminister, który zapowiedział
wytoczenie im procesu, zapłaci za niego więcej. Bo jak na złość akurat
weszły w życie podwyżki kosztów sądowych, które sam wprowadzał. Swoją
drogą z tym pozwem to ryzykowna sprawa. A nuż system wylosuje jakiegoś
sędziego, którego protegowana wiceministra, internetowa hejterka Emi,
też szkalowała.