"Jobs" - recenzja
Debiutant Matt Whiteley rozpoczął pracę nad scenariuszem filmu, gdy Steve
Jobs odchodził z firmy Apple, aby stoczyć ostatnią walkę nowotworem
trzustki. Choroba w końcu go pokonała, a reżyser Joshua Michael Stern
potrzebował jedynie kilku miesięcy, by ruszyć z produkcją "Jobsa". Film
wchodzi na ekrany w niespełna dwa lata po śmierci człowieka, o którym
opowiada. Efekt końcowy w żaden sposób nie uzasadnia tego pośpiechu.