Suchodolska: Agent na zagrodzie
W mętnej wodzie służby
czują się najlepiej. Łatwiej ukryć to, z
czego nie chcą się tłumaczyć. Na
przykład, że obywateli inwigiluje się na
wszelki wypadek, bo a nuż operacyjnie zdobyta wiedza
kiedyś się przyda. Nawet jeśli nie wywiadowi
skarbowemu, to może ABW. I to jest główny
powód, dla którego projekt ustawy o
czynnościach operacyjnych z 2008 r.
wylądował... no, może nie w koszu, ale
rozpłynął się w urzędniczych
szufladach. I mogę się założyć,
że w kadencji tego Sejmu już z nich nie wyjrzy. No
bo komu na tym zależy? Obywatelom? Oni nic nie mają
do gadania. A służby nie są zainteresowane
nakładaniem sobie prawnego kagańca.