Agitacja wyborcza: Urzędnicy nie powinni ślepo wykonywać poleceń służbowych
Pracownicy samorządowi poza codziennymi obowiązkami często muszą też nieformalnie wspierać swoich włodarzy podczas trwania kampanii samorządowej, a także bronić ich przed różnymi oskarżeniami. Część robi to dobrowolnie, inni z obawy o utratę pracy, a jeszcze inni, bo mają nadzieję, że dzięki tej lojalności otrzymają np. awans. Niedawno w jednym z programów telewizyjnych można było zobaczyć rzecznika dzielnicy na czele głośno protestującej grupki osób. Audycja dotyczyła reprywatyzowanej kamienicy, a hałaśliwe osoby, zasłaniające twarze transparentami, próbowały zagłuszyć tych mieszkańców, którzy krytykowali burmistrza. Niekiedy podobne zachowania, choć na mniejszą skalę, daje się też zauważyć w służbie cywilnej. Ponieważ kampania wyborcza nieformalnie już się zaczyna, tego rodzaju działań może być więcej. Zapytaliśmy ekspertów, gdzie są granice lojalności i oddania urzędniczego wobec przełożonego. W jednym wszyscy byli zgodni – ślepe posłuszeństwo nie licuje z postawą neutralnego politycznie urzędnika.