Wikariak: Piekło pocztowe
Szok i niedowierzanie – to chyba
dominująca reakcja po otwarciu ofert w przetargu na
obsługę przesyłek sądowych. No bo jak to?
Państwowa spółka, która dotychczas
konsekwentnie twierdziła, że to jej prywatny
konkurent zaniża ceny publicznych zamówień,
zatrudniając doręczycieli na
śmieciówkach, teraz proponuje ofertę o 182 mln
zł tańszą? To nie jest kilka czy nawet
kilkanaście milionów mniej. Różnica jest
gigantyczna i sprawia, że pozostałe kryteria oceny
ofert nie odegrają w tym przetargu żadnego
znaczenia.