Pieniądze na pokrycie deficytu budżetowego nie spadają z nieba
Nie jestem ekonomistą, ale nawet dla mnie jasne jest, że osoby nawołujące dziś do zwiększenia deficytu budżetowego - niezależnie od tego, czy są to politycy, czy ekonomiści - myślą o kwocie zwiększającej pulę pieniędzy do wydania z państwowej kasy jak o czymś, co spada nam z nieba. Nic bardziej mylnego.