Kasprzycka: Szkoły jeszcze nie dorosły do idei
Sto lat temu ferment w radzieckim
szkolnictwie siał Antoni Makarenko. W jego koncepcji
szkoła i dom stapiały się w kolektyw. To w
szkole dzieci budowały podstawowe więzi
społeczne, tam uczyły się
odpowiedzialności i szacunku dla ludzi. Do szkoły
imienia Makarenki sama chodziłam przez pięć
lat. Ale koncepcją się nie zaraziłam.
Żyję w przekonaniu, że szkoła to
szkoła – tu się pracuje, dostaje oceny, zmaga
z pierwszymi sukcesami i rozczarowaniami. A dom to dom
– pomaga rozumieć porażki, buduje poczucie
wartości bez względu na szkolne oceny i studzi
gorączkę po pierwszym świadectwie z czerwonym
paskiem.