Akcje zaczepne pod Chersoniem
Ani Ukraińcy, ani Amerykanie nie zdradzają szczegółów starć
Przed szereg wyszedł w poniedziałek Ołeksij Macułewycz z administracji rejonu odeskiego. „Oficjalnie. Rozpoczęły się walki o miasto Chersoń!” - napisał na Telegramie. Urzędnik szybko usunął wpis. Mimo to zdążył się on rozejść po ukraińskim internecie, od dawna wyczekującym, aż spełnią się zapowiedzi władz i rozpocznie się kontrofensywa, dzięki której Ukraina odbije przynajmniej część straconych terytoriów.
Gonić aż do granicy
Ukraiński sztab ostrożnie dawkuje informacje. Weryfikacji sytuacji na froncie południowym nie ułatwia też to, że w przeciwieństwie do Donbasu są to tereny rzadko zaludnione, z dużymi problemami z łącznością. Skąpe dane, którymi dysponujemy, nie pozwalają na jednoznaczne określenie ukraińskich posunięć jako kontrofensywy zmierzającej do odbicia Chersonia, jedynej stolicy obwodu utraconej po rozpoczęciu rosyjskiej inwazji 24 lutego. Wiadomo jednak, że tak intensywnych działań zaczepnych na tym kierunku obrońcy wcześniej nie podejmowali. Przygotowania trwały od lipca. Wówczas ukraińska artyleria zaczęła ostrzeliwać mosty na Dnieprze, poprzez które szło rosyjskie zaopatrzenie do Chersonia. Miasto jest położone na prawym brzegu szerokiej na ponad kilometr rzeki, więc uszkodzenie przepraw mogło utrudnić okupantowi logistykę i odciąć ewentualną drogę ewakuacji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.