Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Mogło być gorzej, czyli kto się zajmie Ukrainą

Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Z apowiedziana przez Donalda Trumpa nominacja generała Keitha Kellogga na specjalnego przedstawiciela ds. relacji z Rosją i Ukrainą nie jest najgorszą wiadomością. Podobnie jak przyszły sekretarz stanu Marco Rubio, to człowiek, którego trudno posądzić o rusofilię, a przy tym reprezentuje starsze, przedtrumpowskie pokolenie republikanów. Kellogg i Rubio w ostatnich miesiącach wprawdzie zbliżyli się do retoryki stosowanej przez Trumpa, ale równie dobrze można uznać to za próbę mimikry niezbędnej, by prezydent elekt uznawał ich za przydatnych. Być może na jakąś nominację w tej działce polityki zagranicznej czeka jeszcze Richard Grenell, były ambasador w Niemczech i czołowy przedstawiciel tzw. ludu MAGA, najbardziej oddanych trumpistów, który ku ich irytacji jest na razie przez elekta pomijany.

80-letni Kellogg początkowo, po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w lutym 2022 r., krytykował administrację Joego Bidena z pozycji jastrzębia. Dowodził, że Biały Dom robi za mało, by pomóc Ukrainie, a wypędzenie wojsk okupacyjnych z Krymu może spowodować upadek reżimu Władimira Putina i korzystny dla Zachodu reset w światowym układzie sił. Uznawał, że zwycięstwo Ukrainy leży w interesie Amerykanów, ponieważ wyśle pożądane sygnały Chinom, Iranowi i Korei Płn. Nazywał Ukrainę „nową Spartą”, spotykał się z przedstawicielami ukraińskich władz, towarzyszył amerykańskiej delegacji podczas wizyty Wołodymyra Zełenskiego w Stanach Zjednoczonych. Dobre wrażenie zrobił także na polskim szefie dyplomacji Radosławie Sikorskim.

Z biegiem czasu jego poglądy uległy korekcie. Latem tego roku uznawał, że Ukraina straciła szansę na zwycięstwo. Trudno mu czynić z tego zarzut, bo spóźniona mobilizacja, niedotrzymane obietnice Zachodu co do dostaw broni oraz źle przygotowana i przeprowadzona kontrofensywa z 2023 r. sprawiły, że tylko niepoprawni optymiści mówią dziś, że Kijów może zdecydowanie wygrać na polu bitwy. Kellogg trafił do America First Policy Institute, który wyrósł na kuźnię kadr dla przyszłej administracji, więc jego retoryka nie mogła zbytnio odstawać od głównego nurtu zwolenników Trumpa. Generał jest też po ludzku lojalny, a to cecha, którą elekt szczególnie ceni. Bronił Trumpa, gdy temu groził podczas pierwszej kadencji impeachment za naciski na Ukrainę. Przyszły rezydent z pewnością to pamięta.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.