Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Polityka „X minus jeden”

8 października 2024
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Wielki system sankcji USA zarządzany jest przez kilkuset ludzi w Waszyngtonie. To profesjonaliści, ale potrzebujemy ich więcej, by lepiej egzekwować sankcje na Rosję – przekonuje Benjamin L. Schmitt, analityk waszyngtońskiego think tanku CEPA

Choć pojawiały się doniesienia, że Joe Biden jest o krok od udzielenia Ukrainie zgody na użycie pocisków dalekiego zasięgu do uderzenia głębiej w terytorium Rosji, to tak się jednak nie stało. Pan by się zgodził?

benjamin-l-schmitt-analityk-waszyngtonskiego-think-tanku-cepa-38309619.jpg
Benjamin L. Schmitt analityk waszyngtońskiego think tanku CEPA

Tak, z wielu powodów. Przede wszystkim musimy pamiętać, że Ukraińcy zmagają się z atakami dalekiego zasięgu ze strony Rosji, które spowodowały humanitarny koszmar. Infrastruktura energetyczna była celem ataków przez ostatnie dwa lata, a szczególnie ostatnie sześć miesięcy. Widzimy teraz, że te ataki mają ogromny wpływ na system energetyczny Ukrainy, gdzie 80 proc. elektrowni cieplnych zostało zniszczonych. Trzecia zima tej wojny ma być w zamiarze Władimira Putina najgorsza, skala ataków na infrastrukturę cywilną jest największa. Tak więc, dla tych, którzy martwią się kosztami wspierania Ukrainy – znacznie tańsze jest zbudowanie systemu obrony powietrznej i pozwolenie Ukraińcom na atakowanie w głębi Rosji niż późniejsza odbudowa na skalę całego kraju. Koszty odbudowy systemu energetycznego są astronomiczne. Lepiej chronić go teraz. Nie tylko, by uniknąć katastrofy humanitarnej czy z oczywistych powodów moralnych, lecz także z punktu widzenia ekonomicznego.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.