Zaproszenie do eskalacji
Ukraińcy liczyli, że rząd Donalda Tuska zmieni kurs wobec Kijowa na bardziej ugodowy. W sprawach rolnictwa, usług czy historii dostali jednak wzmocnioną kontynuację. Teraz sami planują zaostrzyć politykę wobec Polski
Pretensje o słowa szefa polskiej dyplomacji w sprawie przyszłości Krymu na zamkniętym panelu podczas forum YES w Kijowie, eskalacja po incydencie na lotnisku w Krakowie z udziałem boksera Ołeksandra Usyka, a wcześniej żądania bezwarunkowego przekazania Ukrainie przez Polskę samolotów MiG-29 i nowa odsłona sporu o Wołyń – to dopiero wstęp. Jak słyszymy nieoficjalnie, polskie władze spodziewają się, że Wołodymyr Zełenski może chcieć przerzucać na Warszawę winę za impas w relacjach z Unią, wykorzystując do tego również wypowiedzi Radosława Sikorskiego. Chodzi o sugestię blokowania rozmów akcesyjnych Kijowa, jeśli nie zostaną odmrożone ekshumacje ofiar ludobójstwa na Wołyniu.
Bezpośrednim powodem najnowszego uderzenia w Polskę jest wypowiedź Sikorskiego na temat Krymu. Szef MSZ miał powiedzieć, że okupowany półwysep w przyszłości mógłby trafić pod zarząd ONZ, a na jego terenie mogłoby się odbyć referendum. Najpierw oburzyli się na te słowa Tatarzy krymscy. Mimo że są to tezy, które w kuluarach krążą od dawna, przewodniczący władz lokalnych struktur Refat Czubarow określił je jako „niedopuszczalne i cyniczne”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.