Walka albo ucieczka. Nic pomiędzy
Lepszy koszmarny koniec niż koszmar bez końca. Na tym desperackim założeniu opierają się nadzieje pokładane w Trumpie przez ukraińskie władze
Ukraińscy przywódcy nigdy nie wierzyli w przedwyborcze obietnice Donalda Trumpa o zakończeniu wojny z Rosją w 24 godziny. Dostrzegają jednak racjonalizację postaw republikańskiej administracji po zaprzysiężeniu nowego prezydenta USA. Ich ostrożny optymizm ma jednak w sobie coś z desperacji oraz oczekiwania, że Trump w swojej nieprzewidywalności zdoła osiągnąć więcej niż jego poprzednik.
– Lepszy proaktywny chaos Trumpa, z którego może coś wyjść, niż powolne pełzanie w stronę cmentarza jak w czasach Joego Bidena – mówi mi Jurij Panczenko, czołowy komentator spraw zagranicznych, redaktor „Jewropejśkiej prawdy”. – Biden dawkował pomoc wojskową tak, byśmy sami uznali, że nasz opór jest daremny. Chciał, żebyśmy sami zgodzili się na ustępstwa. Dlatego jego otoczenie często powtarzało, że decyzja o rozpoczęciu rozmów pokojowych z Kremlem zależy wyłącznie od Kijowa. Trump za to weźmie na siebie przymuszanie Ukrainy do ustępstw, przez co zdejmie z Wołodymyra Zełenskiego część odpowiedzialności za gorzkie warunki rozejmu. Ale jeśli wszyscy mają jasność, że ugoda została narzucona, łatwiej się z niej później wykręcić – dodaje.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.