Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Bez ochotników walczących po obu stronach barykady ten konflikt już by się wypalił

Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Przestępstwa wojenne są wpisane w strukturę walk nieregularnych oddziałów

Bez ochotników armia, MSW i Służba Bezpieczeństwa Ukrainy nie byłyby w stanie odbić obszaru wielkości powiatu. Oficjalne struktury państwowe są niedofinansowane i fatalnie zarządzane. Wystarczy wspomnieć, że siły zbrojne i MSW mają osobne sztaby. W efekcie funkcjonują co najmniej dwa ośrodki dowodzenia.

Po obu stronach - oprócz regularnych oddziałów z Rosji i Ukrainy - walczy być może nawet po kilkanaście tysięcy ochotników. Ukraińskie bataliony teoretycznie są formowane na zasadzie terytorialnej. Stąd nazwy: Donbas, Dnipro, Azow czy Ajdar. Terytorialność to jednak tylko teoria. Rozmawialiśmy z żołnierzem batalionu Donbas rodem z Galicji. W Ajdarze (od nazwy rzeki w rejonie Ługańska) służą także kijowianie. Jeden z nich, przedstawiający się jako Żenia, mówił nam, że formalnie podlega on MSW. Jednak oddział dysponuje szeroką autonomią.

To m.in. dzięki Ajdarowi siłom ukraińskim udało się na pewien czas wejść do niektórych dzielnic Ługańska. - Odbiliśmy Szczastia. Później był Metalist i Heorhijiwka - opowiadał Żenia. Te niewiele mówiące nazwy to kluczowe punkty w nieudanej, sierpniowej ofensywie obliczonej na pokonanie Ługańskiej Republiki Ludowej.

Ochotników werbuje również armia. W Słowiańsku lokalna delegatura wywiadu wojskowego werbowała bojowników, którzy wzięli udział w szturmie wzgórza Sawur-Mohyła. Jej zdobycie 9 sierpnia miało być wstępem do odbicia Doniecka, gdyby nie fakt, że pod koniec sierpnia rosyjscy spadochroniarze z Pskowa wraz z separatystami ponownie zatknęli na górze flagę Donieckiej Republiki Ludowej.

Z państwowego aparatu werbunkowego korzystają również Rosjanie. Przez tamtejsze odpowiedniki naszych WKU przechodzili ochotnicy, przekonani propagandą o konieczności obrony prawosławia i Słowian przed "kijowską juntą". To oni zasilali bataliony Wostok czy Zaria, najsprawniejsze formacje separatystów. Poza tym na Donbasie walczy również kilkuset rosyjskich Kozaków. Kozactwo nie cieszy się jednak szacunkiem nawet samozwańczych władz DRL. Nie dość, że wykazali się tchórzostwem na polu walki, to jeszcze częściej niż inni dopuszczają się grabieży.

Ochotnicze milicje, dbające przede wszystkim o własne interesy, tworzą także działające w regionie gangi. W Kramatorsku po stronie separatystów opowiedziała się grupa człowieka o pseudonimie "Słoma". Neutralność zachował zaś gang "Komara", co mu się zresztą opłaciło, bo dziś Kramatorsk jest pod kontrolą Kijowa. Do podobnych podziałów doszło w Torezie. Rusłan Abalmaz, miejscowy watażka, sformował proukraińską milicję. Jego rywal wsparł DRL i wygrał starcie z Abalmazem, a po jego ucieczce zajął mu dom i zabił... 38 psów swojego rywala. Jak mówił Abalmaz - by go "osobiście zranić".

Przestępstwa wojenne są wpisane w naturę walk, w których udział biorą oddziały nieregularne. Ich skalę będzie można określić dopiero po unormowaniu sytuacji. W połowie lipca w Słowiańsku separatyści porwali czterech baptystów, których następnego dnia bestialsko zamordowali. Ofiarami byli diakoni Wołodymyr Wełyczko i Wiktor Bradarski oraz dwóch dorosłych synów pastora Ołeksandra Pawenki. Powszechną praktyką było też rozstrzeliwanie na miejscu ukraińskich ochotników.

Zbrodnie zdarzają się również drugiej stronie. Amnesty International w raporcie o Ajdarze pisze o przypadkach porwań i atakach na cywilów. Według jednej z relacji "dobrowolcy" działający pod Donieckiem mieli odciąć głowę osobie podejrzanej o wspieranie separatystów i wysłać ją rodzinie ofiary. Wiaczesław Lichaczow, znawca skrajnej prawicy, mówił z kolei DGP, że pod presją ukraińskiego MSW z Azowa za przemoc na tle narodowościowym karnie usunięto ok. 40 bojowników.

@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.00000020b.803.jpg@RY2@

Semen Semenczenko, dowódca ukraińskiego batalionu Donbas

@RY1@i02/2014/189/i02.2014.189.00000020b.804.jpg@RY2@

mat. prasowe (2)

Ołeksandr Chodakowski, prorosyjski batalion Wostok

Michał Potocki

Zbigniew Parafianowicz

dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.