Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Za 1,5 roku nie będzie Merkel i Tuska. Putin zostanie

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

@RY1@i02/2014/166/i02.2014.166.000001500.802.jpg@RY2@

Aleksander Kwaśniewski prezydent RP w latach 1995-2005

W grze o Ukrainę Władimir Putin ma przewagę nie tylko militarną. Ma też czas, gaz i ropę. Jeśli chodzi o czas: oprócz czterech lat tej kadencji najpewniej perspektywę kolejnej. Czyli w sumie dziesięć lat. Poroszenko ma co najwyżej dziesięć miesięcy, aby przekonać Ukraińców, że jest w stanie coś zrobić. Musi dać ludziom pokój, stabilność i perspektywę rozwoju gospodarczego. Za półtora roku nie będzie Baracka Obamy, nie będzie Angeli Merkel i Dolanda Tuska. Ale będzie Putin. I on doskonale sobie zdaje z tego sprawę.

W batalii o Ukrainę jesteśmy zatem na bardzo skromnych pozycjach. Jeśli zaś chodzi o Rosjan, to popełniają poważny błąd: nie doceniają oczekiwań Ukraińców. Ich potrzeby pozostania suwerennym. W efekcie polityka Kremla prowadzi do tego, że na Ukrainie mamy do czynienia z narodzinami nastrojów antyrosyjskich, których my w Polsce nie znaliśmy i pewnie nigdy nie poznamy. Na tym Rosjanie mogą się potknąć. Pozostaje mieć tylko nadzieję, że nie dojdzie do tragedii i to agresywne podejście Rosji nie spotka się z nową nienawiścią ukraińską. Konflikt napędzany tym paliwem skończy się znacznie większą liczbą ofiar niż obecnie. Z ogromnymi konsekwencjami dla Polski, Europy i świata.

Jeśli chodzi o spotkanie w Mińsku, przełomu się nie spodziewam. Rosjanie mogą łagodzić pewne elementy swoich działań. Mogą je rozkładać w czasie. Ale nie zmienią filarów swojej strategii. Zmiana musiałaby oznaczać przemodelowanie całego paradygmatu działania Kremla wobec Kijowa. Właśnie dlatego Putin nie powie: "Skoro Ukraińcy chcą iść na Zachód, trzeba im na to pozwolić". Na tak postawione pytanie Rosjanie odpowiadają: "nie".

Polska, zachowując się aktywnie, jest w niełatwej sytuacji. Większość krajów Unii Europejskiej myśli prorosyjsko, a nie proukraińsko. Zestrzelenie malezyjskiego samolotu nieco to zmieniło. Holendrzy z rusofili stali się co najmniej rusosceptykami.

Jednak układ nie zmienił się radykalnie. W sytuacji, w której większość państw w Unii jest rusofilska, siłą rzeczy nie będziemy na pierwszym planie. Przy tym sytuacja, w której jesteśmy wyłączeni z rozmów o Ukrainie, nie jest dobra. Powinniśmy być w grupie negocjującej.

Jakie są perspektywy rozwoju wydarzeń? Kryzys ukraiński będzie trwały. Wieloletni. Oczekuję, że zachowamy w nim kompetencje. Bez tego Ukraina może zostać przez Zachód nie tyle sprzedana, co odpuszczona. Dlatego powinniśmy zasiadać w grupie rozmawiającej o przyszłości Ukrainy.

Not. ZM, MWP

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.