Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Druga Czeczenia w Donbasie

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Zwycięstwo Petra Poroszenki w pierwszej turze wyborów prezydenckich kończy czas niezdecydowania w walkach z separatystami z Zagłębia Donieckiego. Wojsko i oddziały MSW przestały markować ruchy

Śmigłowce Mi-24 i samoloty szturmowe bombardują pozycje rebeliantów. Prowadzony jest ostrzał moździerzowy. Wicepremier Witalij Jarema zapewnia, że operacja będzie trwała do momentu, aż zostaną zlikwidowani wszyscy przeciwnicy jedności Ukrainy. W Kijowie określenie "aktywna część operacji" jest odmieniane przez wszystkie przypadki.

- Gdy prezydent rozpocznie wykonywanie obowiązków (po zaprzysiężeniu na początku czerwca - red.), operacja wejdzie na zupełnie inny poziom jakości. Biorąc pod uwagę ambicje Poroszeni i obietnice dane narodowi ukraińskiemu, jestem przekonany, że bardzo szybko zaprowadzimy porządek na wschodzie naszego kraju - powiedział Jarema.

Na razie rząd chwali się, że specjalne pododdziały po ciężkich walkach przywróciły wczoraj kontrolę nad donieckim terminalem lotniczym.

Rebelianci przenieśli się jednak w inne rejony miasta. Wczoraj podpalili kompleks sportowy należący do współpracownika Rinata Achmetowa, formalnego lidera Partii Regionów Borysa Kołesnikowa. Nękanie oligarchów z otoczenia Achmetowa ma zmusić najbogatszego Ukraińca do wycofania się ze współpracy z rządem Arsenija Jaceniuka. Achmetow zwrócił się przeciwko rebeliantom, gdy ci zapowiedzieli nacjonalizację jego majątku.

Cena, jaką rebelianci płacą za sianie chaosu w Donbasie, jest jednak coraz wyższa. Według informacji podawanych przez kijowskie MSW w walkach o donieckie lotnisko mogło zginąć ponad 150 separatystów, a 300 zostało rannych. Do sieci trafiły zdjęcia stosów umundurowanych ciał leżących na podłodze donieckiej kostnicy. Dane podawane przez mera miasta Ołeksandra Łukjanczenkę mówią o 40 ofiarach walk.

Podobnie jest w rejonie Ługańska. Wczoraj wojsko przeprowadziło nalot na obóz szkoleniowy rebeliantów. W obwodzie ługańskim rozbito również kolumnę samochodów, w której przewożono broń i amunicję dla separatystów. Mikrobusy próbowały wedrzeć się przez granicę ukraińsko-rosyjską. Zostały ostrzelane przez pograniczników. Kilka samochodów przejęto. Reszta zawróciła do Rosji. MSW przez cały wtorek publikowało nagrania przejętej broni.

Jak powiedziała nam Ołena, żona zamordowanego przez separatystów Wołodymyra Rybaka, milicjanta i radnego Batkiwszczyny z poddonieckiej Gorłówki, lokalne struktury siłowe są w pełni lojalne wobec rebelii. Albo nie wykonują rozkazów Kijowa, albo otwarcie walczą z oddziałami, które rząd Jaceniuka wysłał do Donbasu.

Zresztą dowódcy separatystów potrafią egzekwować posłuszeństwo milicjantów. Wczoraj za naruszenie przysięgi na wierność Donieckiej Republice Ludowej rozstrzelano dwóch funkcjonariuszy z pionów kryminalnych. Egzekucję miał wykonać osobiście Rosjanin Igor Biezler, dowódca oddziałów w Gorłówce. Rozkaz wydał z kolei samozwańczy minister obrony DRL, również obywatel Rosji Igor Girkin, na Ukrainie posługujący się nazwiskiem "Striełkow". Formalną podstawą prawną był... sowiecki rozkaz wydany w dniu agresji III Rzeszy na ZSRR.

Czeczenizacja konfliktu w Zagłębiu polega nie tylko na tym, że w regionie walczą specjalnie sprowadzeni Czeczeni (wśród ofiar walk są osoby zameldowane w Groznym i Gudermesie, miastach położonych na terenie Czeczenii). Także sytuacja coraz bardziej zaczyna przypominać chaos znany z tej republiki z końca lat 90., czyli okresu między pierwszą a drugą wojną z Rosją.

Coraz bardziej wyraźny jest konflikt w gronie rozłamowców. Specjaliści mówią już o czterech grupach. Ci z Ługańska zagrozili wczoraj wojną DRL, której przywódcy również podzielili się na dwa obozy. W opozycji do nich stanął samozwańczy mer Słowiańska Wjaczesław Ponomariow. Słowiańsk był pierwszym miastem, które trafiło pod pełną kontrolę sił prorosyjskich.

Co więcej, mnożą się porwania - nie tylko ludzi podejrzewanych o wspieranie Kijowa. W samych Kramatorsku i Słowiańsku w niewoli przebywa około 80 osób. Wczoraj Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie straciła kontakt z własnymi obserwatorami. Coraz częściej pojawiają się informacje o porwaniach dla okupu. W Gorłówce do niewoli trafiła córka jednego z miejscowych przedsiębiorców. Bandyci żądali 150 tys. dol. Udało jej się uciec.

Operacja będzie trwać do ostatniego przeciwnika jedności Ukrainy

@RY1@i02/2014/102/i02.2014.102.000000800.804.jpg@RY2@

Yannis Behrakis/Reuters/Forum

Tylko w walkach o lotnisko miało zginąć 150 separatystów. Siły ukraińskie nie dają przeciwnikom pardonu

Michał Potocki Zbigniew Parafianowicz

korespondencja z Kijowa

ROZMOWA

To jest rewolucja lumpenproletariatu

@RY1@i02/2014/102/i02.2014.102.000000800.805.jpg@RY2@

Inna Bohosłowska niezależna deputowana Rady Najwyższej, wieloletnia współpracowniczka Wiktora Janukowycza. Odeszła z jego obozu 30 listopada 2013 r., po tym jak Berkut po raz pierwszy spałował Euromajdan

Jak wytłumaczyć eskalację rebelii, która zdawała się już wygasać?

Do separatystów płyną z Rosji pieniądze, poprzez FSB, od współpracowników Wiktora Janukowycza. Dopóki będą pieniądze, broń i zasilanie szeregów rebelii nowymi ludźmi, dopóty będą walki. Janukowycz naprawdę ma nadzieję powrócić do Zagłębia Donieckiego.

Co się tam właściwie dzieje?

Na Ukrainie w ciągu dekady odbyły się dwie mieszczańskie rewolucje. Ale żadna z nich na Donbas nie doszła. Ten region zawsze był enklawą, jeszcze w czasach ZSRR. Ani ukraińską, ani rosyjską. Wielu mieszkańców to potomkowie skazańców, którzy odziedziczyli ich mentalność. Gdy separatyści zaczęli zajmować budynki administracji, rozpoczęło się to, co ja nazywam rewolucją donbaskiego lumpenproletariatu. Byłych i obecnych przestępców, bezrobotnych, alkoholików. Wykluczonych, którzy nie mają nic do stracenia. Mogą za to zarobić. Kobieta za dzień stania w charakterze żywej tarczy pod zajętym gmachem dostaje 500 hrywien (130 zł - red.), a 800 hrywien (200 zł - red.), jeśli przyjdzie z małym dzieckiem. Bojownicy za zabicie szeregowca mogą liczyć na kilkaset dolarów. Oni takich pieniędzy w życiu nie widzieli.

Jaki cel i jakie idee przyświecają rewolucjonistom z Doniecka?

To ważne pytanie. Z tego względu, że po raz pierwszy w historii część mieszkańców Zagłębia jest gotowa umrzeć za jakąś sprawę. Do tej pory wszystko było im obojętne. Za sprawę ginęli ludzie z zachodniej i centralnej Ukrainy. Donbas takich pojęć nie znał.

A w co gra Rosja?

Chce postawić nogę w Doniecku, by łatwiej wkraczać na kolejne ziemie ukraińskie. Putin jest opętany wizją zbierania "odwiecznie rosyjskich" terytoriów, mówili mi o tym bliscy mu ludzie. Nie łudźcie się, że jesteście w Polsce bezpieczni. Rosja dzisiaj to Niemcy 1938 roku. Hitler był witany w Austrii kwiatami, jak Putin na Krymie.

Jeśli nikt go teraz nie powstrzyma, w końcu przyjdzie kolej także na Europę - państwa nadbałtyckie, Polskę, Finlandię. Wszystkie kraje, które kiedyś były częścią imperium.

Michał Potocki i Zbigniew Parafianowicz

Bieżące informacje na temat wydarzeń na Ukrainie znajdziesz na Dziennik.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.