Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Ukraina łapie drugi oddech i podlicza siły

26 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

Zaostrzono kontrole graniczne i wzmocniono granicę z Rosją

Ukraina ogłosiła wczoraj częściową mobilizację armii. Z utratą Krymu, który z przyczyn geograficznych i militarnych był niemożliwy do obrony, Kijów niechętnie się pogodził. Na oddanie Rosjanom innych terenów na południu i wschodzie kraju zgody jednak nie ma.

- Reakcja na przejęcie władzy na Krymie przez separatystów była spóźniona. Ale kolejne dni umożliwiły naszym siłom zbrojnym osiągnięcie parytetu z siłami, które na nasze granice ściągają Rosjanie - mówi ppłk rez. Serhij Bratczuk, ekspert wojskowy z Odessy. Rosja według źródeł ukraińskich skoncentrowała na granicach do 150 tys. żołnierzy. Ukraińskie siły zbrojne liczą w czasie pokoju 125 tys. wojskowych, choć są znacznie gorzej wyposażone niż Rosjanie. Do tego trzeba jednak doliczyć 44 tys. ludzi, którzy do koszar trafią w wyniku mobilizacji. Połowa zasili szeregi tworzonej Gwardii Narodowej.

Poszczególne oddziały od wielu dni są przerzucane z zachodnich regionów na wschód. Które i dokąd konkretnie - to tajemnica. Do Doniecka przyjadą też milicjanci z innych obwodów. W ten sposób Ukraina zabezpiecza się na wypadek, gdyby w oddziałach ze wschodu kraju nastąpiły problemy z lojalnością (w piechocie połowa składu danej jednostki pochodzi zazwyczaj z regionu, w którym służy). Precedens już był: przed dwoma tygodniami zdradził dopiero dowódca floty adm. Denys Berezowski.

Ppłk Bratczuk uspokaja: większość dotrzyma przysięgi. - Właśnie wróciłem ze Striłkowego na Chersońszczyznie - opisuje. To tam w miniony weekend Rosjanie próbowali przejąć ważną strategicznie stację przesyłu gazu. - Rozmawiałem z szeregowcami z 79. samodzielnej brygady aeromobilnej z Mikołajowa. To w większości rosyjskojęzyczne chłopaki z południa kraju, w tym z Odessy. Morale wysokie, podobnie jak gotowość do wypełniania rozkazów w razie agresji - podsumowuje.

- Od razu po zajęciu parlamentu na Krymie przez niezidentyfikowanych wówczas wojskowych Kijów powinien wysłać oddziały Alfy i zlikwidować separatyzm w zarodku. Mam nadzieję, że władze wyciągnęły z tego wnioski - dodaje kijowski politolog Taras Berezoweć. Jak zareagują ruchy prorosyjskie, gdyby doszło do wojny? - Ja jestem pacyfistą - oświadcza szef odeskiej Alternatywy Ludowej (NA) Anton Dawydczenko. Nietrudno sobie wyobrazić, że jego organizacja w razie konfliktu zbrojnego zmienia hasła na proste i skuteczne "Nie wojnie".

Dlatego ludzie tacy jak Dawydczenko są wzywani na profilaktyczne rozmowy do Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU). - Na razie nie poszedłem. Pójdę, jak tylko skończy mi się urlop zdrowotny - mówi Dawydczenko. Nie wygląda na chorego. Spotykamy się w kawiarni w centrum Odessy. Liderzy innych ruchów, o bardziej niż NA zdecydowanej postawie separatystycznej, trafiają do aresztów. Tak jak Pawło Hubariew z Doniecka i Arsen Klinczajew z Ługańska. Rząd zareagował też na najazd rosyjskich pseudoturystów, którzy podburzali tłum w Charkowie i Zagłębiu Donieckim. Zaostrzono kontrole graniczne, wzmocniono długą na 1576 km granicę z Rosją. Na niektórych odcinkach rozpięto dodatkowy drut kolczasty. Parlament przekazał na cele obronne dodatkowe 6,9 mld hrywien (2,1 mld zł).

Oddzielną sprawą jest gotowość bojowa sił zbrojnych. W czasach Janukowycza w kierownictwie sztabu generalnego i resortu obrony umiejscowiono wielu byłych obywateli Rosji. Szefem SBU był gen. Ołeksandr Jakymenko, jeszcze w 1998 r. służył w armii rosyjskiej. Siły zbrojne były i w znacznej mierze pozostają więc przezroczyste dla rosyjskiego wywiadu. Z kolei plany obrony przed wielkim sąsiadem są dopiero tworzone. - Na wschodzie nie powstawały nawet nowe garnizony. Żadna ukraińska doktryna wojskowa nie spodziewała się zagrożenia z Rosji - mówił magazynowi "Ukrajinśkyj Tyżdeń" deputowany Wiktor Czumak. To też się zmieniło.

Michał Potocki

michal.potocki@infor.pl

korespondencja z Odessy

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.