Rosjanie się nie poddają
Sytuacja jest rodriguezowska. Baza ukraińskiej piechoty morskiej na Krymie. Jednostkę otaczają uzbrojeni po zęby rosyjscy żołnierze. Do bramy, gdzie zadekowali się Ukraińcy, podchodzi reporter zachodniej gazety. - Jak tam wasza sytuacja, dowódco? - pyta oficera. - Bardzo trudna. Rosjanie nie chcą się poddać - odpowiada.
Dalej jest równie abstrakcyjnie. Rosjanie ogłaszają rozejm. Mimo że formalnie nie ma przecież wojny. Później jest plebiscyt. Do urn idą ludzie z rosyjskimi paszportami. Mimo że głosowanie odbywa się na terytorium suwerennego państwa, jakim jest Ukraina. Do głosu nie dopuszczono krymskich Tatarów, którzy są tu mniejszością. Mimo że celem Kremla jest ochrona praw uciśnionych.
Krymską lekcję warto odrobić. Okazuje się, że w Europie nie ma tabu. Kto dziś zagwarantuje, że latem, gdy Mołdawia zintensyfikuje swój kurs na UE, plebiscyt nie zostanie powtórzony w Naddniestrzu i Gagauzji? Kto da gwarancje, że władze w Bukareszcie zachęcone działaniami Rosjan nie zapragną realnie zbudować jednego państwa z rumuńskojęzyczną częścią Mołdawii? Jaką mamy pewność, że Kreml zachęcony łatwym przejęciem Krymu nie zechce dalej testować doktryny Putina. I np. nie zacznie wspierać Rosjan w państwach bałtyckich. Na Łotwie stanowią oni ponad jedną czwartą ludności. Podobnie w Estonii.
Jeszcze kilka tygodni temu, gdyby ktoś publicznie powiedział, że realna jest rewizja granic w Europie Wschodniej - zostałby najpewniej wyśmiany. Dziś bez żadnych konsekwencji można wszystko. Jak w "Biesach". Zaczyna się niewinnie. Kończy pożarem.
@RY1@i02/2014/052/i02.2014.052.000000200.802.jpg@RY2@
Zbigniew Parafianowicz kierownik działów kraj i świat
Zbigniew Parafianowicz
kierownik działów kraj i świat
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu