Białoruskie gry wojenne na ukraińskim pograniczu
Zmiany w siłach zbrojnych Łukaszenki mają wynikać z analizy negatywnych doświadczeń rosyjskiej armii na froncie ukraińskim
Białoruskie siły zbrojne faktycznie zrównały Ukrainę z wrogimi sąsiadami z NATO, czyli Litwą i Polską (Łotwa rzadziej pojawia się w narracji Mińska). Na mocy decyzji Alaksandra Łukaszenki w południowych obwodach ma powstać nowe dowództwo operacyjne, a zanim to nastąpi, na granicę z Ukrainą zostaną skierowane dodatkowe oddziały. Ukraińcy uważają, że Rosja chce zmusić Łukaszenkę, by wysłał na wojnę własne siły lądowe. W środowisku eksperckim dominuje jednak opinia, że wzmożona aktywność ma wiązać na Polesiu i Wołyniu pewną część ukraińskiej armii, która w innym wariancie zostałaby skierowana do obrony Donbasu.
Dotychczas wojska lądowe podlegały dwóm dowództwom operacyjnym. Zachodnie, oparte na 28. armii ogólnowojskowej, odpowiadało za granicę z Polską, a północno-zachodnie, na bazie 7. armii pancernej, pilnowało linii granicznej z Litwą. Nie czekając na powstanie dowództwa południowego, Mińsk przerzucił do Łunińca w obwodzie brzeskim zestawy rakietowe Iskander. – Nie da się wykluczyć, że zostaną one wykorzystane do ostrzału obiektów wojskowych i infrastrukturalnych w zachodnim regionie naszego kraju – komentował Ołeksij Hromow z ukraińskiego Sztabu Generalnego. Dodatkowo Mińsk zapowiedział powołanie pospolitego ruszenia, które ma przypominać istniejącą w Ukrainie obronę terytorialną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.