Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Cichy powrót ukraińskiej polityki

Po inwazji Rosji na Ukrainę spory polityczne ucichły
Po inwazji Rosji na Ukrainę spory polityczne ucichły
11 maja 2022
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

P o rozpoczęciu rosyjskiej inwazji na Ukrainę spory polityczne ucichły, obywatele i politycy skonsolidowali się wokół prezydenta Wołodymyra Zełenskiego i sił zbrojnych, a wszelkie spory – jako podkopujące tę jedność – zdecydowano się odłożyć na czas pokoju. Jednak Ukraina to kraj pluralistyczny i dalsze podtrzymywanie – jak to ujął niedawno Zełenski – ponadpartyjnej monowiększości jest coraz trudniejsze. W rzeczywistości polityka już do Kijowa wróciła, choć na razie trochę półgębkiem, nieśmiało, ze świadomością możliwych negatywnych skutków krytyki władzy.

Mimo ogólnie dzielnej i skutecznej obrony, której najbardziej spektakularnym przykładem było marcowe zwycięstwo w bitwie pod Kijowem, pojawiają się pytania o katastrofalne w skutkach błędy na innych odcinkach frontu. Znaki zapytania dotyczą zwłaszcza odcinka taurydzkiego, który Rosjanie zaatakowali z anektowanego w 2014 r. Krymu. Półwysep z – jak to określają Ukraińcy – kontynentem łączą raptem dwie drogi. Mosty na tych szlakach były zaminowane tuż po rosyjskiej agresji sprzed ośmiu lat, ale w czasie prezydentury Zełenskiego zostały rozminowane, dzięki czemu Rosjanie nie mieli problemów, by o świecie 24 lutego przerzucić przez nie ciężki sprzęt. Relatywnie łatwe do obrony wąskie gardło łączące Krym z resztą kraju oddano w zasadzie bez walki. Skutki były dramatyczne: zajęcie Chersonia – jedynego podbitego po 24 lutego miasta obwodowego – i podejście pod Mariupol, a w konksekwencji jego oblężenie. Mogło być jeszcze gorzej, ale rosyjskie kolumny idące na Odessę zostały powstrzymane pod Mikołajowem.

W niedzielę dowódcy pułku Azow, bohatersko broniący się na terenie zakładów Azowstal, zorganizowali konferencję prasową, podczas której padło z ich ust wiele trudnych pytań: o brak wsparcia z powietrza w początkowej fazie rosyjskiego szturmu, o odpuszczenie obrony miast na trasie z Krymu pod Mariupol, takich jak Berdiańsk czy Melitopol. W powietrzu wisiał zarzut, że gdyby władze podeszły do obrony południowej flanki tak, jak do obrony Kijowa, dramatu mieszkańców Mariupola – a lokalne władze twierdzą, że miało tam zginąć 20 tys. ludzi – można było uniknąć. Ukraińscy politycy przyznają, że badany jest czynnik zdrady. Zełenski doprowadził już do odwołania wielu wysoko postawionych mundurowych z Chersońszczyzny. Trwa postępowanie wobec odpowiadającego za bezpieczeństwo wewnętrzne Służby Bezpieczeństwa Ukrainy gen. Andrija Naumowa, który tuż przed inwazją uciekł z kraju. Jeśli zdradził, mógł podzielić się z Rosjanami bezcenną wiedzą na temat funkcjonowania SBU. Szczegóły nie będą jednak ujawniane do końca wojny.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.