Czego uczy nas cyberwojna w Ukrainie
K onflikt tuż za naszą granicą trwa już prawie dwa miesiące i to jest moment, w którym można analizować skuteczność różnego rodzaju działań zaczepnych i obronnych. Przebiegiem cyberwojny wielu zachodnich analityków zostało zaskoczonych. Wydaje się, że trudno radzą sobie z dysonansem poznawczym. To dlatego, że „spodziewali się” bardziej „spektakularnych” działań , typu powszechne wyłączanie prądu, paraliż infrastruktury i różnego rodzaju bezużyteczne scenariusze , np. „Cyber Pearl Harbor” lub „Cyber 9/11”. Nic takiego nie miało miejsca. Z prostego powodu: takie działania byłyby bezużyteczne. Nie pozwoliły by osiągnąć żadnych sensownych celów.
W konfliktach zbrojnych chodzi o to, by realizując cele wojskowe, osiągać zamierzone efekty polityczne. Nie trzeba być Clausewitzem (pruski generał i teoretyk wojny żyjący na przełomie XVIII i XIX w. – red.), by docenić, że podobnie powinno być w przypadku cyberoperacji. Działania mogą być różne. Politycznym celem rosyjskiej wojny w Ukrainie miała być denazyfikacja, przez co Moskwa rozumiała wymianę klasy politycznej. Co za tym idzie, zmianę priorytetów i celów politycznych Ukrainy. Skoro takie były cele, to jasne jest, że jedyną możliwością ich osiągnięcia jest operacja wojskowa i zajęcie terytorium zaatakowanego państwa. Klasyczna wojna podboju. Niestety widzimy dramatyczne przejawy tych działań. Cierpi ludność cywilna, niszczona jest infrastruktura, budynki mieszkalne. To ogromne straty gospodarcze.
Wracając do meritum, takich efektów nie da się osiągnąć przy pomocy cyberataków. Dlatego też nie widzimy spektakularnych cyberdziałań, cyber efektów, cyberoperacji. Czy nie widzimy ich dlatego, że przy zamierzonych celach nie mają sensu, czy można dopuścić dziś jeszcze jeden powód: być może nie zdążono ich przygotować? Informacje o nadchodzącej wojnie były tak ukrywane, że nie zdążono przygotować cyberoperacji? Takie rozumowanie musiałoby nasunąć wniosek o niegotowości rosyjskich jednostek działających w cyberprzestrzeni, podczas gdy utrzymywanie pewnych zdolności i możliwości działania jest w tej „branży” standardem. O kompetencjach rosyjskich cyberjednostek w służbach wywiadu cywilnego i wojskowego oraz służby bezpieczeństwa świadczą ich wcześniejsze działania. W wystarczającym stopniu wykazały one gotowość operacyjną do podejmowania ryzykownych przedsięwzięć. Przejawem tego było wielokrotne atakowanie celów na Zachodzie, podejmowanie szerokich i ryzykownych operacji, takich jak zhakowanie dostawcy oprogramowania SolarWinds w 2021 r., by pozyskać dostęp do ich klientów, również rządowych, a także próby włamania do międzynarodowej Organizacji ds. Zakazu Broni Chemicznej z siedzibą w Hadze w 2018 r.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.