Trump wsparł Maroko w wieloletnim konflikcie
Waszyngton jest pierwszą stolicą, która formalnie uznała aneksję Sahary Zachodniej. Konflikt był zamrożony od lat 90.
Odchodzący prezydent USA przekonał czwarty kraj arabski do normalizacji relacji z Izraelem. Po Bahrajnie, Sudanie i Zjednoczonych Emiratach Arabskich na taki krok zgodziło się Maroko. W zamian Biały Dom poparł je w jednym z najdłużej zamrożonych konfliktów świata i – jako pierwszy kraj świata – wprost uznał jego suwerenność nad Saharą Zachodnią. Milcząco, poprzez otwarcie konsulatów na spornym obszarze, zrobiły to wcześniej Gabon, Gambia, Gwinea i Komory.
Waszyngton ogłosił, że król Maroka Muhammad VI zgodził się na nawiązanie relacji dyplomatycznych z Izraelem. Marokańczycy doprecyzowali, że chodzi o otwarcie biur łącznikowych, a nie pełnoprawne stosunki. Przed Trumpem władze w Jerozolimie utrzymywały normalne relacje tylko z dwoma państwami arabskimi – Egiptem i Jordanią. Izraelczycy rozwijają też nieformalną współpracę z Arabią Saudyjską i Omanem. Z jednej strony pozwala to na trzymanie w szachu Iranu, z drugiej – poszerza pole manewru na Bliskim Wschodzie dla Amerykanów i Izraelczyków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.