Wojna o Karabach i sojusze, które nie miały prawa zaistnieć
O wda to położony na południu pustyni Negew izraelski port lotniczy o podwójnym przeznaczeniu. Jeszcze do niedawna lądowały tam samoloty cywilne dowożące turystów do kurortów w oddalonym o 60 km Ejlacie. I maszyny specjalne eksportujące w świat broń i amunicję izraelską. Awi Szarf, redaktor anglojęzycznej wersji dziennika „Ha-Arec”, jako pierwszy podał informację o tym, że w ostatnich miesiącach pojawiały się tam również azerskie Iły 76 w barwach operatora Silk Way. Linie zasłynęły z tego, że przez lata – objęte azerskim immunitetem dyplomatycznym – dostarczały ciężkie uzbrojenie do pogrążonych w wojnach państw Azji Centralnej i Afryki (w tym broń chemiczną – zabroniony międzynarodowymi konwencjami biały fosfor).
Tym razem iły pracowały na potrzeby władz w Baku, które po latach przygotowań odbijały kontrolowany przez Ormian Górski Karabach. Ich pojawienie się w Owdzie pokazuje, jak egzotyczne sojusze zawiązywały się podczas wojny azersko-ormiańskiej. Szyicki Azerbejdżan ściśle współpracował z Państwem Żydowskim. Równocześnie dyplomatycznie i militarnie Baku wspierała Turcja, która obecnie jest w ostrym konflikcie z Izraelem (m.in. o złoża surowców naturalnych na Morzu Śródziemnym czy o status Jerozolimy). Żeby było jeszcze bardziej egzotycznie, w walkach o Górski Karabach po stronie azerskiej i we współpracy z Ankarą pojawili się dżihadyści sunniccy spod syryjskiego Idlibu. A Armenię, którą z Jerozolimą łączy podobny stosunek do polityki historycznej (Ormianie jako pierwsi padli ofiarą współczesnego ludobójstwa, dokonanego przez Turcję), dozbrajał szyicki Iran, zaś dyplomatycznie wspierała prawosławna Grecja, która blisko współpracuje… z Izraelem przeciw Turcji w kwestii złóż surowców na Morzu Śródziemnym.
Rosja w tym konflikcie grała w zasadzie na każdą ze stron. Tradycyjnie i oficjalnie wspierała Erywań, deklarując gotowość obrony ormiańskiego nieba. Równocześnie była zainteresowana czymś wręcz przeciwnym – osłabieniem lawirującego w relacjach z Kremlem premiera Nikola Paszinjana, którego do władzy wyniosła ludowa rebelia w 2018 r. To zapewniało porażka Armenii w Górskich Karabachu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.