Decyzja o budowie pomnika była konieczna
Loringhoven: W ostatnich dziesięcioleciach Niemcy zrobiły bardzo dużo, by rozliczyć się ze straszną przeszłością. Ten proces jeszcze się nie skończył
fot. Piotr Molęcki/East News
Arndt Freytag von Loringhoven, od 31 sierpnia ambasador RFN w Polsce, w latach 2007–2010 wiceszef BND, a od 2016 r. zastępca sekretarza generalnego NATO ds. wywiadu i bezpieczeństwa
30 października Bundestag przyjął uchwałę, która otwiera drogę do upamiętnienia w Berlinie polskich ofiar niemieckiej okupacji. Dlaczego taka decyzja została podjęta dopiero 75 lat po zakończeniu wojny?
Władysław Bartoszewski zaapelował o upamiętnienie Polaków w 2012 r. To, że kilka lat trwały dyskusje, nie wynika z braku empatii czy też braku świadomości, że Polska szczególnie ucierpiała podczas okupacji niemieckiej. Debata w Niemczech dotyczyła tego, czy powinno się zbudować pomnik dla jednego kraju, czy też uczcić w ten sposób cierpienia kilku krajów, które były okupowane przez nazistowskie Niemcy. W końcu osiągnięto kompromis i postanowiono zrealizować oba pomysły. Rozwiązanie tej kwestii wymagało czasu. To bardzo ważne, że Bundestag przyjął ten wniosek. Już dawno było to konieczne. Cieszę się, że uchwała znalazła poparcie wyraźnej większości posłów, bez żadnych głosów sprzeciwu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.