Wraca spór o relokację. Z nową siłą
Zamiast przyjęcia uchodźców Polska będzie mogła wybrać odesłanie przybyszów do domu. W ocenie Brukseli relokacja nie będzie przymusowa. Warszawa ma inne zdanie
Zaprezentowany wczoraj pakt migracyjny miał być kompromisem wobec państw Europy Środkowej niechętnych przyjmowaniu migrantów. Jak przekonywał grecki komisarz Margaritis Schinas, Bruksela jest świadoma, że niektóre państwa nie zgodzą się na obowiązkową relokację, bo ta już raz nie zdała egzaminu. – Szukaliśmy rozwiązania pomiędzy czerwonymi liniami. Jest nim koncepcja „sponsorowanych powrotów” – podkreślał. Ma ona pomóc w rozwiązaniu innego palącego problemu związanego z migracją, jaką jest odsyłanie do kraju pochodzenia osób, które zgodnie z europejskim prawem nie mogą liczyć na status uchodźcy.
Polska wczoraj nie miała jeszcze gotowego stanowiska wobec nowej inicjatywy KE. – Dopiero analizujemy propozycję, ale wstępnie można powiedzieć, że jest ona rozczarowująca – podkreśla źródło dyplomatyczne. Dodaje, że Polska przyjmuje za punkt wyjścia konkluzje szczytu z czerwca 2018 r., w których zapisano, że relokacja ma być w pełni dobrowolna, tymczasem propozycja zaprezentowana wczoraj zakłada pewną formę przymusu. Jeśli państwu nie uda się w ciągu ośmiu miesięcy odesłać do domu migrantów, będzie ono musiało przyjąć ich do siebie. Polskę zaskoczyła nowa propozycja. Według rozmówcy zaprezentowane wczoraj rozwiązanie nie było konsultowane z Warszawą. – KE przedstawiła swój własny autorski pomysł, nie uzgadniając go wcześniej z państwami członkowskimi. Takie podejście jest zaskakujące, nie tylko dla Polski – słyszymy.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.