Skąd wziąć kibitki dla 100 tysięcy ludzi
Gdy wczoraj na plac Niepodległości wlewał się tłum, siły MSW szykowały się do odcięcia centrum drutem kolczastym i do totalnej zaczystki. Na ulicy Miasnikowa, z lewej strony od Domu Rządu, ustawionych było kilkadziesiąt ciężarówek z żołnierzami wojsk wewnętrznych MSW i specnazem ‒ Ałmaz. Obok zaparkowane były awtozaki, czyli kibitki do przewozu więźniów, i busy z funkcjonariuszami OMON-u.
Gdy po kątach poukrywano siły MSW, regularne wojsko dało do zrozumienia, że w razie potrzeby poprze Alaksandra Łukaszenkę. Niewielu miało jednak złudzenia, że przy tej masie ludzi ‒ ponad 100 tys. wypełniających wczoraj Mińsk ‒ sprawę da się załatwić szybko i bezboleśnie. Sam prezydent w teatralny sposób poleciał do Pałacu Niepodległości, czyli swojej siedziby ‒ śmigłowcem. Osobiście dziękował OMON-owi ubrany w kamizelkę taktyczną i obiecywał, że „poradzimy sobie z mityngującymi”. Wcześniej dał się nagrać z AK-47 bez magazynka ‒ niosąc go nieprofesjonalnie, machając i celując przypadkiem we współtowarzyszy. ©℗ A2–3
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.