Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Covidowa rewolucja

Covidowa rewolucja
20 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Fundamenty łukaszenkowskiego systemu władzy erodowały od 12 lat. Brakowało tylko zapalnika, który wywoła bunt. Aż w końcu się pojawił

Gdy po raz pierwszy przyjechałem do Mińska, jednym z moich rozmówców był Sasza. Był 2008 r. i system, który zbudował Alaksandr Łukaszenka, osiągnął właśnie wyżyny stabilności. Sasza miał czterdzieści parę lat i był autentycznie dumny z prezydenta. Białorusini rzadko określali go mianem „Baćka” (ojczulek) – to raczej wymysł rosyjskich tabloidów, które mają za sobą okres fascynacji Łukaszenką – ale akurat Sasza chętnie go używał.

– Zobacz, jaką ładną i czystą mamy stolicę. Nigdzie takiej nie ma. To Baćka wszystko załatwił. Pensje zaczęli wypłacać, emerytury. Mińsk odnowiony nie do poznania. A teraz staramy się jeszcze o mistrzostwa świata w hokeju. Całe to piękno pokażemy światu – przekonywał. A opozycja? – Jaka tam opozycja. Chcieli nam tu kolorową rewolucję zrobić dwa lata temu, ale im nie wyszło. Sami narkomani za amerykańskie pieniądze, w telewizji widziałem – dodawał, wspominając powyborcze protesty w obronie prozachodniego kandydata na prezydenta Alaksandra Milinkiewicza.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.