Rosja i Unia przestrzegają się przed ingerencją
Unia Europejska nie uznaje wyników wyborów prezydenckich na Białorusi
fot. Krystian Maj/KPRM
Premier Morawiecki podkreślał, że pieniądze na niezależne media na Białorusi to inicjatywa Polski
Na wczorajszym szczycie w formacie wideo przywódcy jednomyślnie opowiedzieli się za nałożeniem sankcji. Jego gospodarz, szef Rady Europejskiej Charles Michel, zapowiedział nałożenie obostrzeń „w znaczącej liczbie” na tych, którzy są odpowiedzialni za przemoc i represje oraz za sfałszowanie wyników wyborów 9 sierpnia. Sankcje mają nie mieć charakteru gospodarczego i nie dotykać obywateli zaangażowanych w pokojowe protesty. Lista nazwisk jest ustalana, a ci, którzy się na niej znajdą, mają mieć zakaz wjazdu do UE, a ich aktywa zostaną zamrożone.
Jak mówiła przewodnicząca KE Ursula von der Leyen, UE jest gotowa zaangażować się w każdy możliwy sposób na rzecz pokojowego rozwiązania kryzysu i przekazania władzy. Wspólnota widzi tu szczególną rolę dla Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie (OBWE), której Białoruś jest członkiem. – Nie chodzi tu o mediację, ale o nawiązanie kanałów komunikacji wewnątrz Białorusi – mówiła. Przywódcy unikali jednak wczoraj odpowiedzi, czy są za powtórzeniem wyborów i czy będzie to warunek zniesienia sankcji. – Wspieramy Białorusinów w tym, by sami zdecydowali o swojej drodze, którą chcą iść. To ich decyzja – podkreśla.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.