Łukaszenka nie dał szans… demokracji
7 9,7 proc. dla Aleksandra Łukaszenki, niespełna 7 proc. dla głównej opozycyjnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej – to sondażowe wyniki ogłoszone tuż po zamknięciu lokali wyborczych. Badanie przeprowadził Białoruski Komitet Organizacji Młodzieżowych, zatem można oczekiwać, że oficjalne wyniki będą zbliżone. Opozycja nie ma wątpliwości, że zostaną sfałszowane, twierdzi, że nawet jak na białoruskie warunki nieprawidłowości były rekordowe. Nie dopuszczono zagranicznych obserwatorów, a obywateli którzy próbowali kontrolować prace komisji, wyrzucano z lokali wyborczych.
Wieczorem w Mińsku czuć było napięcie. Policja i policyjne siły specjalne blokowały ulice wiodące do placów, gdzie mieli się gromadzić demonstranci. Nie działały komunikatory internetowe. Na trasach wjazdowych do miasta widziano pojazdy wojskowe. Wygląda na to, że po tym, jak aktywnie Białorusini wyrażali w czasie kampanii wyborczej sprzeciw wobec rządzącego od 26 lat prezydenta, władza przygotowała się na protesty na dużą skalę.
Czy to początek końca systemu Łukaszenki? – Za 10 lat już go nie będzie – przekonywał jeden z naszych rozmówców, by po chwili dodać, że podobnie mówił dekadę wcześniej. ©℗ A2
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.