Mińsk musi się liczyć z powrotem do izolacji
Jeśli Łukaszenka użyje siły wobec demonstrantów, stosunki z Zachodem znów mogą zostać ograniczone, co osłabiłoby pozycję negocjacyjną Mińska w rozmowach z Rosją
Relacje Białorusi ze Stanami Zjednoczonymi i z Unią Europejską przypominają sinusoidę. Gdy Łukaszenka dokręca śrubę, a w kraju pojawiają się więźniowie polityczni, stosunki są schładzane, a państwo musi się liczyć z sankcjami. Liberalizacja daje szansę na zacieśnienie współpracy i zawieszenie sankcji. Obecny cykl zaczął się w grudniu 2010 r., gdy poprzednie ocieplenie zostało przerwane pacyfikacją powyborczych protestów i falą represji wymierzonych w środowiska niezależne.
Zachód zareagował nasileniem sankcji, w których opracowaniu znaczącą rolę odegrała polska dyplomacja, identyfikując konkretnych ludzi odpowiedzialnych za represje. W 2014 r. pojawił się czynnik ukraiński. Rosyjska agresja i udostępnienie przez Łukaszenkę Mińska jako miejsca rozmów o rozejmie skłoniło obie strony do pragmatyzacji stosunków. Do 2015 r. Białorusini wypuścili większość więźniów politycznych, a wybory prezydenckie w tym roku przebiegły w spokojnej atmosferze, co nie znaczy, że bez fałszerstw.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.