Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Między dumą narodową a poczuciem winy

23 listopada 2021
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

P r ezydent Francji Emmanuel Macron prowadzi niekonsekwentną politykę wobec Algierii. Jednocześnie uznaje zbrodnie dokonane przez Francję podczas wojny w tym kraju, ale nie zamierza za nie przepraszać. Strategia ta jest próbą pogodzenia sprzecznych wartości: obrony bieżących interesów Francji w Algierii i utrzymania przez Macrona poparcia w przyszłorocznych wyborach prezydenckich.

Relacje dwustronne są wciąż determinowane przez bolesną przeszłość. Od 1830 r. Algieria była francuską kolonią, a w latach 1954–1962 stoczyła wojnę o niepodległość. Zginęło wówczas ponad 1 mln osób, z czego 80 proc. stanowiła algierska ludność cywilna, 15 proc. bojownicy Frontu Wyzwolenia Narodowego, a 2,5 proc. żołnierze francuscy. Kres działaniom wojennym położyło referendum z 1961 r., w którym 75 proc. obywateli Francji opowiedziało się za przyznaniem Algierii prawa do samostanowienia. W kwietniu 1962 r. stała się ona niepodległym państwem. Jednak jeszcze latem tego samego roku niepogodzeni z rozwojem wydarzeń francuscy żołnierze założyli Organizację Tajnej Armii (OAS), która przeprowadzała zamachy na terenie byłej kolonii. W odpowiedzi władze algierskie zastosowały represje wobec ludności francuskiej, zmuszając ją do emigracji, w wyniku czego z Algierii wyjechało ponad 900 tys. osób.

Obie strony nie są w stanie dojść do porozumienia w sprawie oceny kolonizacji i wojny algierskiej. Władze Algierii oczekują przeprosin, a znaczna część społeczeństwa nawet rekompensat za dokonane zbrodnie. Z kolei większość Francuzów jest przeciwna okazywaniu skruchy. Samo sformułowanie „wojna algierska” jest poprawne politycznie we Francji zaledwie od 1999 r., gdy parlament podjął stosowną uchwałę. Macron jest zaś pierwszym prezydentem, który uznał zbrodnie z tamtego okresu. Dokonał tego w marcu 2021 r., przyjmując w Pałacu Elizejskim potomków ofiar. Zadeklarował jednak wtedy, że ze strony Paryża nie będzie ani pokuty, ani przeprosin.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.