Dziennik Gazeta Prawana logo

Przyspieszenie czy alt-diplomacy i wojny o głupi wpis wicemarszałka

7 czerwca 2021

N a nagraniu z Forum Ekonomicznego w Petersburgu, na którym Władimir Putin ogłasza, że pierwsza nitka gazociągu Nord Stream 2 (NS2) została ukończona – widać prezydenta, który nawet nie próbuje ukryć poczucia sukcesu. Ostatnie dni to seria dobrych dla niego wiadomości. Potęga w produkcji zielonych technologii, Dania, analizując przebieg strategicznego dla Polski gazociągu Baltic Pipe – niemal równocześnie do zielonej oferty Putina złożonej zachodnim inwestorom w Petersburgu – przypomniała sobie o kluczowym znaczeniu gryzoni i ssaków łożyskowych dla bezpieczeństwa państwa. Austriacki kanclerz Sebastian Kurz przekonywał, jak ważna jest współpraca biznesowa z Rosją. Z kolei Amerykanie ogłosili, że nie będą upierali się przy sankcjach na NS2, dodając równocześnie, że przed podjęciem tej kontrowersyjnej decyzji poinformowali swoich europejskich sojuszników. Możliwe, że rzeczywiście taką wiedzę posiadał Berlin. Jednak – jak wynika z informacji DGP – Polsce takich danych nie przekazano z wyprzedzeniem.

Równolegle do tych doniesień Putin mógł się rozkoszować materiałem operacyjnym – bo trudno to, co opublikowała białoruska telewizja publiczna nazwać wywiadem – z udziałem Ramana Pratasiewicza, który na przemian kajał się i płakał, przepraszając Alaksandra Łukaszenkę za spiskowanie przeciw reżimowi. Wisienką na tym putinowskim torcie było potwierdzenie decyzji UE o niemal całkowitym zamknięciu ruchu powietrznego z Białorusią. Rosja najpewniej najpierw pomogła Łukaszence namierzyć Pratasiewicza w jego drodze z Aten do Wilna (trudno uwierzyć by – uznawane za sztacheciarskie – białoruskie KGB było zdolne do takiej roboty samodzielnie). A później ten wysiłek zdyskontowała. Bo odcięcie Białorusi od Zachodu jest dla Rosji po prostu korzystne. Kreml zastosował w tym przypadku klasyczną metodę utopienia dyktatora w kompromitacji, od której nie ma odwrotu. Ten sam manewr próbowano zrealizować na Ukrainie w 2004 r., podczas pomarańczowej rewolucji. Wiktor Janukowycz był jednak wówczas zbyt słaby, aby zorganizować na Majdanie mineriadę – krwawą pacyfikację protestów, której mieli dokonać górnicy zwiezieni do stolicy z Donbasu. Nad Dnieprem udało się to dopiero w 2014 r. Ale w tym wypadku znany z wyczucia smaku Janukowycz po prostu przesadził. Łukaszenka wykonał swoje zadanie idealnie. Opętany paranojami spisku porwał samolot, przez kilka dni torturował opozycjonistę, by na końcu pokazać efekty swojej pracy w postaci quasi-wywiadu ze złamanym człowiekiem. Dziś Łukaszenka jest Putina. „Biega” – jak mówią w KGB – na jego warunkach.

Pozostało 82% treści
Wybierz pakiet i czytaj bez ograniczeń.

Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.