Osiem państw nie ratyfikowało jeszcze Funduszu Odbudowy
Problem z przyjęciem dokumentów dotyczących zasobów własnych Unii oraz środków na wyjście z koronakryzysu jest nie tylko w Warszawie. Wciąż nie zrobiły tego Austria, Estonia, Finlandia, Węgry, Irlandia, Niderlandy i Rumunia
W większości przypadków za decyzje odpowiedzialne są parlamenty. Tak jest np. w Rumunii, w której ratyfikację decyzji zablokowała opozycja. Jej członkowie domagali się zagwarantowania wpływu na prace nad krajowym planem odbudowy. Rząd Florina Cîțu odrzucił wcześniej wszystkie poprawki do ustawy budżetowej. – Nie chcemy, aby to samo stało się z Funduszem Odbudowy – mówił w marcu Marcel Ciolacu, przewodniczący opozycyjnej Partii Socjaldemokratycznej. Do podjęcia decyzji potrzebna jest większość dwóch trzecich głosów, a koalicja rządząca ma niewielką przewagę w parlamencie. Premier za opóźnienia obwinia politycznych przeciwników. – Jeśli Rumunia nie ratyfikuje (decyzji – red.), to UE nie będzie mogła pożyczyć środków, a Partia Socjaldemokratyczna będzie musiała wyjaśnić całej Unii, dlaczego nie chciała tego zrobić – przekonywał.
Trudności z zebraniem niezbędnej większości są także w Finlandii. Tam też do ratyfikacji potrzeba dwóch trzecich głosów. Tak zdecydowała parlamentarna komisja konstytucyjna, która w kwietniu badała, czy zaciąganie pożyczek na rynkach finansowych i wykorzystywanie budżetu UE jako gwarancji może być postrzegane jako środek jednorazowy. W takiej sytuacji do podjęcia decyzji przez parlament wystarczyłaby zwykła większość. Konkluzja była jednak taka, że ruch ten spowoduje trwałe przekazanie uprawnień Komisji Europejskiej, a więc niezbędne jest uzyskanie większości kwalifikowanej. Przegłosowanie ostatecznie ma umożliwić decyzja o wstrzymaniu się od głosu opozycyjnej Partii Koalicji Narodowej mającej 38 deputowanych. – Nie możemy tego poprzeć, bo projekt ma kilka wad, ale nie chcemy też wywoływać chaosu w UE – mówił Kai Mykkänen, przewodniczący partii. PKN skrytykowała rząd socjaldemokratki Sanny Marin za „źle wynegocjowaną” umowę, wskazując, że do 2058 r. Finlandia wpłaci 6,6 mld euro, a w zamian otrzyma tylko 2,9 mld euro. Na „nie” zagłosuje nacjonalistyczna Partia Finów, której przewodniczący Ville Tavio. Podkreślił on, że jej członkowie sprzeciwiają się „redystrybucji dochodów i pogłębiającej się federacji”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.