Kto jeszcze chce Sputnika
Wspólny, europejski front szczepionkowy trzeszczy. Prawda jednak jest taka, że kraje UE nie mają innego wyjścia jak poczekać na już zamówione dostawy
fot. Zoltan Mathe/EPA/PAP
Pionierami w zakupie rosyjskiej szczepionki okazali się Węgrzy
Dotychczas rosyjska szczepionka z europejskiej perspektywy wydawała się pewnym kuriozum – jej zakup wykluczyły m.in. polski i litewski rząd. Ale wraz z rozpoczęciem oceny skuteczności preparatu przez Europejską Agencję Leków (EMA) niektóre kraje zmieniają wobec Sputnika V nastawienie. W ciągu ostatnich paru dni zaopatrzenia w rosyjski preparat nie wykluczyli m.in. minister zdrowia Łotwy Daniels Pavluts oraz premier Estonii Kaja Kallas – o ile oczywiście uzyska on glejt europejskiego regulatora.
Lądowanie Sputnika na Starym Kontynencie przyspieszyły problemy z dostawami szczepionek, które w imieniu państw członkowskich wynegocjowała Komisja Europejska. Początkowo strategia ta wydawała się dobrym pomysłem: zamiast rozmawiać z 27 klientami różnej wagi, koncerny usiadły do negocjacji z jednym, bardzo dużym. Opóźnienia sprawiły jednak, że na Brukselę spadł grad krytyki, zaś minister finansów Niemiec Olaf Scholz – według dziennika „Financial Times” – nazwał nawet całą operację „burdelem”.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Załóż konto lub zaloguj się
i zyskaj dostęp na 14 dni za darmo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.