Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Platformy sieciowe a dezinformacja

Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Przez granice państwowe od dawna przenikały nowe idee i trendy, włącznie z tymi krzewionymi z rozmyślnie szkodliwymi zamysłami – nigdy jednak nie działo się to na taką skalę jak teraz. Choć ogólnie panuje konsensus odnośnie do istotności zapobiegania temu, by intencjonalnie upowszechniana, oszczercza dezinformacja kształtowała społeczne tendencje i polityczne wydarzenia, realizacja tego zamiaru rzadko okazuje się precyzyjna czy kończy się całkowitym powodzeniem. Jednak w przyszłości zarówno „ofensywa”, jak i „defensywa” – czyli zarówno upowszechnianie dezinformacji, jak i próby jej zwalczania – będą w coraz większym stopniu zautomatyzowane i powierzane SI (sztucznej inteligencji). GPT-3, czyli SI generująca język, wykazuje się zdolnością do tworzenia syntetycznych osobowości, wykorzystywania ich do tworzenia takiego języka, któremu właściwa jest mowa nienawiści, oraz podejmowania konwersacji z użytkownikami w celu rozsiewania uprzedzeń, a nawet zachęcania do przemocy. Gdyby tego typu SI zaprzęgnięto do upowszechniania nienawiści i podziałów na wielką skalę, ludzie mogliby nie być w stanie samodzielnie z tym walczyć. Jeśli działania takiej SI nie zahamuje się wystarczająco wcześnie, manualna identyfikacja i unieszkodliwianie rozsiewanych przez nią treści za pomocą jednostkowych analiz i decyzji okazałyby się czymś niezwykle trudnym dla nawet najbardziej sprawnych technicznie władz rządowych i operatorów platform sieciowych. Do wykonania tak obszernego i żmudnego zadania trzeba byłoby sięgnąć – jak zresztą dzieje się to już obecnie – po algorytmy SI służące moderacji treści. Przez kogo są one jednak tworzone oraz monitorowane i w jaki sposób się to dokonuje?

Jeśli wolne społeczeństwo polega na platformach sieciowych działających w oparciu o SI, generujących, transmitujących i filtrujących treści na skalę ponadpaństwową i ponadregionalną, oraz jeśli platformy te postępują w sposób mimowolnie promujący nienawiść i podziały, społeczeństwo to staje w obliczu nowych zagrożeń, pod wpływem których powinno rozważyć przyjęcie nowego podejścia w odniesieniu do kontrolowania swego środowiska informacyjnego. Kryjący się tu problem jest pilny, lecz z takimi próbami jego rozwiązania, które pozostają zależne od SI, wiążą się osobne, kluczowe trudności. Nie możemy stracić z oczu potrzeby zachowania po obu stronach właściwej równowagi między ludzkim osądem a automatyzacją dokonującą się na podstawie SI.

5414a3c1-06db-45fa-8936-75ff62ea96db-38016762.jpg
Henry A. Kissinger, Eric Schmidt, Daniel Huttenlocher, „Era Sztucznej Inteligencji”, Wydawnictwo Nowej Konferedacji 2023

W społeczeństwach przyzwyczajonych do swobodnej wymiany idei konieczność zmierzenia się z rolą odgrywaną przez SI w ocenianiu i potencjalnym cenzurowaniu informacji zapoczątkowała trudne i fundamentalne debaty. W miarę jak narzędzia upowszechniania dezinformacji stają się coraz potężniejsze i bardziej zautomatyzowane, proces definiowania i tłumienia dezinformacji w coraz większym stopniu wydaje się niezbędną funkcją społeczną i polityczną. Prywatnym korporacjom i demokratycznym władzom rządowym konieczność odgrywania tej roli zapewnia nie tylko nadzwyczajny, lecz także często niepożądany zakres wpływów i odpowiedzialności w odniesieniu do przemian zachodzących w zjawiskach społecznych i kulturowych – które to przemiany jak dotąd nie były kierowane ani kontrolowane przez jakikolwiek pojedynczy podmiot, ale wynikały z milionów indywidualnych interakcji w świecie fizycznym.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.