Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Polityka zagraniczna

Albo emancypacja naszego regionu, albo wieczna marginalizacja Dzikich Pól

Prezydenci Litwy Gitanas Nausėda, Polski Andrzej Duda i Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisują deklarację po szczycie Trójkąta Lubelskiego we Lwowie
Prezydenci Litwy Gitanas Nausėda, Polski Andrzej Duda i Ukrainy Wołodymyr Zełenski podpisują deklarację po szczycie Trójkąta Lubelskiego we Lwowiefot. xJakub Szymczuk/KPRP/PAP
12 stycznia 2023
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

P rzed wczorajszym szczytem Trójkąta Lubelskiego we Lwowie ekipy prezydentów Polski Andrzeja Dudy i Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego długo debatowali nad wykonaniem jakiegoś znaczącego gestu dotyczącego trudnej historii obu narodów. Gdy zamykaliśmy to wydanie DGP, nie było jeszcze jasne, czy ostatecznie udało się do tego doprowadzić. Jasne było to, że obaj prezydenci wiele by zaryzykowali, gdyby się na taki gest odważyli. Spotkanie we Lwowie miało jednak szansę przejść do historii jako milowy krok na drodze do polsko-ukraińskiego pojednania. Podobne znaczenie miała 60. rocznica zbrodni wołyńskiej, upamiętniona wspólnie przez Aleksandra Kwaśniewskiego i Łeonida Kuczmę w 2003 r. w Porycku. 11 lipca 1943 r. Ukraińska Powstańcza Armia otoczyła tam kościół, w którym modliło się 200 osób. Najpierw do zebranych na mszy strzelano, a następnie obrzucono ich granatami, aby na końcu podpalić. Kuczma zobowiązał się wówczas, że na tablicy pamiątkowej w tej miejscowości zostanie wyryty napis „Pamięć, Żal, Pojednanie”. Ostatecznie było: „Pamięć, Żałoba, Jedność”. Ukraiński prezydent wyjaśniał manipulację błędem w tłumaczeniu. Strona polska przekonywała, że komunikat rozmyto celowo. Niezależnie od tego, jaka była prawda, Kwaśniewski położył wówczas podwaliny pod coś trwalszego.

Tamte gesty – nawet jeśli rozmyte i z podkolorowaną trawą (w rzeczy samej w Porycku na przyjazd Kwaśniewskiego sadzono trawniki i bielono krawężniki) – pozwoliły polskiemu prezydentowi odegrać rok później kluczową rolę w pomarańczowej rewolucji. Wypracowany kapitał zaufania spowodował, że udało mu się przekonać Kuczmę, aby powtórzył sfałszowaną przez ekipę Wiktora Janukowycza II turę wyborów prezydenckich w 2004 r. W efekcie tamtego porozumienia zwyciężył prozachodni Wiktor Juszczenko. A w szerokim kontekście – rozpoczął się marsz Ukrainy na Zachód i przesuwanie zasięgu ukraińskiego narodu politycznego na Wschód. Ekipa Juszczenki była niedoskonała, podatna na korupcję i niekonsekwentna. W polityce historycznej nie zawsze przyjazna Polsce, a raczej Polskę rozczarowywała. Niemniej to postkomunista Kwaśniewski i były nomenklaturowy dyrektor Kuczma dali początek wielkiej zmianie. A Władimir Putin podczas pomarańczowej rewolucji po raz pierwszy dostał po zębach. I to od polityków, których nie doceniał.

Najpewniej to wtedy – widząc, jak Ukraina odpływa – zdecydował o rozpoczęciu z nią wojny. Najpierw za pomocą służb wywiadowczych (infekowanie Krymu i Donbasu organizacjami prorosyjskimi czy organizowanie prowokacji w czasie manewrów NATO na Morzu Czarnym), później separatystów i zielonych ludzików, a na końcu regularnej armii pod trikołorem. Obaj politycy – i Kuczma, i Kwaśniewski – najpewniej nie zdawali sobie sprawy ze stawki tej gry. Ich polityczna mądrość i instynkt zmieniły jednak historię. Najpierw w Porycku, a później na Majdanie w Kijowie. Po rewolucji Putin nawet nie próbował ukrywać, że nienawidzi Kwaśniewskiego, a Kuczmą gardzi. Z jednej strony jego propagandyści sączyli przekaz, że Polska jest nieważna i mają ją w poważaniu. Z drugiej Kreml leczył kompleks Majdanu i przeklinał dyplomatyczne cwaniactwo polskiego postkomunisty. Rosyjskie klany oligarchiczne do dziś są przekonane, że Kwaśniewski zaszantażował przeciwników Juszczenki, przekazując im od CIA i polskich służb wywiadowczych komunikat, że USA i Polska wiedzą, w których rajach podatkowych przechowują swoje fortuny. I jeśli nie ustąpią, to te fortuny znikną. Taka wersja wydarzeń nie musi być wcale daleka od prawdy.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.