Unia straci krocie na cłach od Trumpa
Negocjowane przez Brukselę umowy nie zrekompensują nam kosztów amerykańskiego protekcjonizmu
Finisz prac pierwszej kadencji Ursuli von der Leyen na stanowisku szefowej Komisji Europejskiej zdominowały przygotowania do współpracy z nadchodzącą administracją Donalda Trumpa. Pełen cykl zmian instytucjonalnych w Unii Europejskiej trwa już prawie pół roku, dynamika przyspieszyła po sukcesie wyborczym republikanów.
Przyspieszyły również sektorowe konsultacje na wszystkich szczeblach, których efektem ma być propozycja nowego otwarcia współpracy z administracją republikańską. Newralgicznym obszarem dla UE – poza amerykańskim zaangażowaniem militarnym i finansowym we wsparcie Ukrainy – pozostają handel i widmo 10-proc. ceł na europejskie towary importowane do Stanów Zjednoczonych. – Wśród ministrów panuje ogólna zgoda co do tego, że musimy dążyć do proaktywnej współpracy z nową administracją USA w zakresie transatlantyckich stosunków handlowych i inwestycyjnych – mówił w ubiegłym tygodniu ustępujący komisarz ds. handlu Valdis Dombrovskis. Teraz UE będzie musiała udowodnić swoją proaktywność nowemu sekretarzowi handlu Howardowi Lutnickowi, nowojorskiemu miliarderowi i faworytowi Elona Muska.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.