Miał być cichy rozwód…
Gdyby Elon Musk nie wyraził skruchy, rozstanie z administracją mogłoby kosztować jego biznesowe imperium gigantyczne dochody
Zaparkowana pod Zachodnim Skrzydłem Białego Domu ciemnoczerwona Tesla od tygodnia szuka nabywcy. Auto – Model S w wersji premium – jest jak nowe. Obecny właściciel nie wykręcił w nim nawet kilometra, bo do końca kadencji nie mu wolno mu prowadzić po drogach publicznych. Kiedy trzy miesiące temu kupował luksusowy elektryk, usiadł za kółkiem tylko na chwilę, żeby zaprezentować reporterom, jak komfortowo się czuje w jego skórzanych fotelach.
Akcja była przysługą Donalda Trumpa dla bliskiego doradcy, którego kontrowersyjna rola w administracji coraz mocniej uderzała w należącą do Elona Muska markę samochodów. Wielu odczytało ten pokaz jako symboliczne potwierdzenie, że polityczno-biznesowy sojusz miliarderów popycha amerykańską demokrację w stronę oligarchii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.