O bezdennej głupocie demokracji walczącej. Przypadek Rumunii
J eśli ktoś chciałby się dowiedzieć, czego nie należy robić, aby nie promować polityków spoza systemu, najczęściej reprezentujących skrajną prawicę, ale też skrajną lewicę – powinien dokładnie przestudiować przypadek Rumunii. Jesień 2024 r. zapoczątkowała całą serię wydarzeń, które spowodowały, że o władzę walczyło wczoraj dwóch polityków reprezentujących kryzys zaufania do tradycyjnych elit – prawicowy George Simion i w przeszłości walczący z bukareszteńską patodeweloperką i z dewastującymi ekologicznie Rumunię inwestycjami Nicușor Dan.
Według exit poll podawanych wczoraj wieczorem przez telewizję Digi24 wygrał Dan, zdobywając 54,9 proc. głosów. Na Simiona miało głosować 45,1 proc. obywateli. Do tych danych należy jeszcze podchodzić z rezerwą. Nie uwzględniają one głosów diaspory, wśród której była rekordowa frekwencja. Kandydat prawicy nie czekał jednak na rozstrzygnięcie i już wczoraj ogłosił się prezydentem Rumunii.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.