Europejska nieprzejrzysta demokracja
Wiceprezydent USA J.D. Vance podczas słynnego przemówienia w Monachium powiedział do europejskich polityków: „Oczywiście to źle, gdy Rosja próbuje ingerować w wybory europejskie poprzez swoje boty, ale w jakiej kondycji jest Wasza demokracja, skoro z powodu treści w mediach społecznościowych unieważniacie demokratyczne wybory? Trudno nie odnieść wrażenia, że największe zagrożenia dla wartości demokratycznych w Europie, w tym w Polsce, czają się wewnątrz”.
Pamiętają Państwo jeszcze unijnego komisarza ds. sprawiedliwości Didiera Reyndersa? No właśnie – pewnie wielu z Państwa po kilku miesiącach od jego spektakularnego upadku jeszcze go pamięta. Natomiast nie wątpię, że wielu polskich polityków, którzy robili sobie z nim na wyścigi zdjęcia, woli o nim nie pamiętać. Reynders, samozwańczy strażnik polskiej praworządności, sam się okazał człowiekiem umoczonym w tęgą aferę. Symbolem dwulicowego podejścia eurokratów do kwestii standardów prawa i demokracji.
Nie tylko w Brukseli dzieją się dziwne rzeczy. Ot, choćby pojawiające się i znikające projekty regulacji dotyczących jednorazowych e-papierosów. Problemem jest ich dostępność dla osób nieletnich. Podobnie jak kwestia elektroodpadów, jakie stanowią zużyte jednorazówki. Proces legislacyjny w tej sprawie był (i jest) mało przejrzysty, a kolejne wersje regulacji opracowywane w Ministerstwie Zdrowia ewoluowały w kierunku łagodzenia ograniczeń.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.