Jeszcze nie jest za późno
Prochwicz-Jazowska: Na ten moment nie bylibyśmy w stanie się obronić bez wsparcia Stanów Zjednoczonych. Na razie nie czujemy w Polsce, że moglibyśmy polegać na Europejczykach w ten sam sposób jak na Amerykanach
Jak ocenia pani reakcję państw europejskich na wydarzenia ostatniego tygodnia? Panika jest uzasadniona?
Państwa Europy Zachodniej zareagowały inaczej niż Polska. Nie nazwałabym ich zachowania paniką. Alarmistyczne podejście Europy Zachodniej ma na celu zmotywowanie tamtejszych społeczeństw do opowiedzenia się za zwiększeniem wydatków na obronność. Przywódcy tych państw są co prawda gotowi do podjęcia takich decyzji, ale będą one wymagały – w dużym uproszczeniu – np. odebrania części środków z puli przeznaczonej na opiekę zdrowotną. To spore wyzwanie. Jednocześnie zgadzam się z nimi w tym, że USA się bardzo zmieniły. Mamy do czynienia z prezydentem, który stawia wszystko na ostrzu noża. Donald Trump nie jest przywódcą, który będzie chciał w tradycyjny sposób pełnić rolę sojusznika Europy. Nie są to jednak zmiany, które pojawią się z dnia na dzień. Stany Zjednoczone wciąż mają w Europie interesy gospodarcze, z których nie będzie się im tak łatwo wyplątać. Czekają nas więc bardzo długie negocjacje – zarówno o bezpieczeństwie, ale również o innych kwestiach, jak cła czy platformy technologiczne. W sumie reakcja Europy Zachodniej przypomina mi sytuację po 2008 i 2014 r., kiedy Polska biła na alarm w sprawie Rosji. Zachód uważał wówczas, że będziemy się w stanie z nią dogadać. Teraz to Polska wierzy, że uda nam się jeszcze z USA porozumieć.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.